Uczymy się na błędach... ale ile można
Niesamowite jest, gdy uświadamiamy sobie po pewnym czasie, jakie ciągle popełniamy błędy.
Ciągle te same, tylko inne sytuacje, a ponoć uczymy się na błędach.
Dzisiaj uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem beznadziejna.
Zaczęło się od podstawówki, gdy u nas w szkole założono kółko tenisa ziemnego. Oczywiście zapisałam się, gdyż chciałam robić coś w czasie wolnym, a szkoła właśnie ten czas wolny mi organizowała. Wszystko było spoko, gdy dyrektor szkoły, który prowadził zajęcia, powiedział mi, że mam talent i jeśli będę w takim tempie robić postępy, to jestem w stanie osiągnąć wiele w tenisie, gdyż bardzo szybko się uczę. I tu był pies pogrzebany, gdyż dobrze wiedziałam, że żeby się rozwijać, trzeba zainwestować pieniądze, a moi rodzice nie mieli pieniędzy na każde zachcianki. Więc, co ja zrobiłam? Oczywiście zrezygnowałam. Pogrzebałam przyszłość, ale to jeszcze nie koniec.
Gimnazjum, a bardziej precyzyjnie to ostatnia klasa. Wiadomo, wtedy podejmujemy decyzje, gdzie chcemy kontynuować naukę i co chcemy robić w przyszłości. Ja od szóstej klasy podstawówki chciałam pracować w służbach mundurowych. Chciałam iść do klasy mundurowej, aby po niej móc iść do pracy na rzecz ludzi i państwa. Jednak był jeden feler, aby móc się kształcić w klasie mundurowej, musiałabym mieszkać w internacie, a on niestety kosztuje, więc co zdolna ja zrobiłam? Tłumaczyłam sobie, że po tamtej szkole do straży mnie nie przyjmą, nie będę miała zawodu, jedynie wyuczę się musztry i będę miała maturę, co nie do końca jest prawdą. Wylądowałam w szkole w pobliskiej miejscowości, w klasie z samymi chłopakami, na kierunku, który wcale mnie nie interesuje, bo może i mam technika to i tak lepiej po nim pójść na studia, a ja nie chciałam iść na studia, ponieważ one kosztują, a mnie na nie po prostu nie stać. Zmarnowałam cztery lata życia, aby nauczyć się rzeczy, które mnie nie interesują. No dobra wiem jak płynie prąd, jak obliczyć indukcję oraz przerysować rysunek techniczny wału.
Teraz mam 19 lat, zdaną maturę, ostatnią kwalifikację zawodową do zdania, aby zdobyć tytuł technika oraz niespełnione marzenia.
Tak, niespełnione, gdyż przez strach i brak pieniędzy (które były i są, a ja jako idiotka sobie wbijałam, że przeze mnie i moje głupie marzenia rodzice nie będą mieli na życie, bo wszystko pójdzie na mnie) zmarnowałam tyle życia. Jednak teraz mam plan na życie i nic mnie nie powstrzyma. Sama zarobię na swoje marzenia, pójdę na studia, aby móc pracował w wymarzonym zawodzie, zwiedzę Londyn, pojadę na koncert ulubionego artysty, napiszę książkę oraz spełnię wiele innych marzeń. Zrobię to sama, zainwestuję w siebie i w końcu nie będę martwić się tym, co inni mówią. Jestem dorosła i moje życie napiszę po swojemu.
Trzymajcie za mnie kciuki.
Pozdrawiam👍😃
Ciągle te same, tylko inne sytuacje, a ponoć uczymy się na błędach.
Dzisiaj uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem beznadziejna.
Zaczęło się od podstawówki, gdy u nas w szkole założono kółko tenisa ziemnego. Oczywiście zapisałam się, gdyż chciałam robić coś w czasie wolnym, a szkoła właśnie ten czas wolny mi organizowała. Wszystko było spoko, gdy dyrektor szkoły, który prowadził zajęcia, powiedział mi, że mam talent i jeśli będę w takim tempie robić postępy, to jestem w stanie osiągnąć wiele w tenisie, gdyż bardzo szybko się uczę. I tu był pies pogrzebany, gdyż dobrze wiedziałam, że żeby się rozwijać, trzeba zainwestować pieniądze, a moi rodzice nie mieli pieniędzy na każde zachcianki. Więc, co ja zrobiłam? Oczywiście zrezygnowałam. Pogrzebałam przyszłość, ale to jeszcze nie koniec.
Gimnazjum, a bardziej precyzyjnie to ostatnia klasa. Wiadomo, wtedy podejmujemy decyzje, gdzie chcemy kontynuować naukę i co chcemy robić w przyszłości. Ja od szóstej klasy podstawówki chciałam pracować w służbach mundurowych. Chciałam iść do klasy mundurowej, aby po niej móc iść do pracy na rzecz ludzi i państwa. Jednak był jeden feler, aby móc się kształcić w klasie mundurowej, musiałabym mieszkać w internacie, a on niestety kosztuje, więc co zdolna ja zrobiłam? Tłumaczyłam sobie, że po tamtej szkole do straży mnie nie przyjmą, nie będę miała zawodu, jedynie wyuczę się musztry i będę miała maturę, co nie do końca jest prawdą. Wylądowałam w szkole w pobliskiej miejscowości, w klasie z samymi chłopakami, na kierunku, który wcale mnie nie interesuje, bo może i mam technika to i tak lepiej po nim pójść na studia, a ja nie chciałam iść na studia, ponieważ one kosztują, a mnie na nie po prostu nie stać. Zmarnowałam cztery lata życia, aby nauczyć się rzeczy, które mnie nie interesują. No dobra wiem jak płynie prąd, jak obliczyć indukcję oraz przerysować rysunek techniczny wału.
Teraz mam 19 lat, zdaną maturę, ostatnią kwalifikację zawodową do zdania, aby zdobyć tytuł technika oraz niespełnione marzenia.
Tak, niespełnione, gdyż przez strach i brak pieniędzy (które były i są, a ja jako idiotka sobie wbijałam, że przeze mnie i moje głupie marzenia rodzice nie będą mieli na życie, bo wszystko pójdzie na mnie) zmarnowałam tyle życia. Jednak teraz mam plan na życie i nic mnie nie powstrzyma. Sama zarobię na swoje marzenia, pójdę na studia, aby móc pracował w wymarzonym zawodzie, zwiedzę Londyn, pojadę na koncert ulubionego artysty, napiszę książkę oraz spełnię wiele innych marzeń. Zrobię to sama, zainwestuję w siebie i w końcu nie będę martwić się tym, co inni mówią. Jestem dorosła i moje życie napiszę po swojemu.
Trzymajcie za mnie kciuki.
Pozdrawiam👍😃

Komentarze
Prześlij komentarz