Początek
Witam.
Jak
sam tytuł posta mówi, to będzie początek, ale tak dokładniej
czego początek?
Początek.
Początek może oznaczać początek początku lub początek końca.
Jednak czym on jest dla mnie? Dla mnie jest on rozpoczęciem czegoś
nowego. Czegoś, co nigdy nie robiłam. Jednak początkiem dla mnie
nie jest prowadzenie bloga. Początkiem dla mnie jest to, że
pierwszy raz będę pisać o sobie. Nie będą to żadne bajki
wykreowane przez moją wyobraźnie, lecz mój prawdziwy świat.
Więc
zacznijmy od początku.
Urodziłam
się w październiku (jednak mama twierdzi, że znalazła mnie w
kapuście) i za kilka miesięcy skończę siedemnaście lat. Wiem, że
pomimo mojego wieku, popełniam wiele błędów ortograficznych,
interpunkcyjnych oraz językowych, jednak sami powiedzcie, kto nie
popełnia błędów. To tak samo z życiem, wszyscy popełniamy
błędy, lecz nie wszystkie są dla nas zauważalne. Niektóre są
małe, inne są większe i niosą ze sobą konsekwencje, pomimo że
uczymy się na błędach i tak je popełniamy, chociaż nie zdarzył
się on pierwszy raz.
Pseudonim,
którego używam od pewnego czasu, a jest nim imię Rita, jest
również moim trzecim imieniem, które wybrałam podczas
bierzmowania. Wybrałam je w ostatnim momencie. Na początku chciałam
mieć jako trzecie imię Klara, lecz w dniu spotkania, w którym
mieliśmy ostatecznie podać wybrane przez siebie imię i w paru
zdaniach opisać patrona, moja starsza siostra zaczęła mi opowiadać
o filmie, który oglądała na lekcji religii. Był on akurat o św.
Ricie. Tak spodobała mi się jej historia, że postanowiłam ją
wybrać jako patronkę.
Jestem
uczennicą pierwszej technikum na profilu mechatronik. Nie miałam w
planie wybierać tego kierunku. Na początku trzeciej gimnazjum
chciałam iść do szkoły mundurowej, lecz po spotkaniu ze
strażakami, wyszło na to, że tej szkoły nie biorą w ogóle pod
uwagę. Po kilku dniach postanowiłam, że jednak pójdę do
technikum systemów i urządzeń energii odnawialnej, które rok temu
otwarli w pobliskim zespole szkół ponadgimnazjalnym. Jednak na
początku wakacji okazało się, że jest za mało chętnych i nie
otworzą tego kierunku. Nie miałam pojęcia jaki kierunek wybrać.
Chciałam jak najbardziej uciec od dawnej klasy, a szczególnie od
paru dziewczyn, które niszczyły mi życie od podstawówki (tylko że
o tym nie wiedzą i lepiej, żeby tak zostało), więc wybrałam
kierunek, na którym byłam od nich bezpieczna, lecz musiałam
również wiedzieć, że mogę nie mieć tam zbyt wielu ludzi, z
którymi mogę porozmawiać. I oto taki sposób znalazłam się na
kierunku technik mechatronik. Jestem na tym kierunku jedyną
dziewczyną w klasie i nie czuję się z tym jakoś nadzwyczaj źle.
Mogło być lepiej, lecz nie wszystko musi układać się tak, jak
zaplanowaliśmy. Jednak mogę szczerze powiedzieć, że na tym
kierunku i w tej szkole jestem szczęśliwa. Może i nie mam
przyjaciół, ale za to poznałam wielu ciekawych ludzi, o których
czasami będę wspominać w niektórych postach. Mimo ze wiele nas
różni, potrafimy się dogadać i to jest najważniejsze. Mam
również wspaniałych nauczycieli. Mimo że niektórzy potrafią
naprawdę nacisnąć na odcisk. Jednak wina nie leży tylko po ich
stronie. To przez nas (czytaj uczniów) tracą cierpliwość i zadają
nam więcej. Oni też są ludźmi, a że wybrali taki zawód, a nie
inny, nie zezwala nam na to, abyśmy ich wkurzali. Uważamy się za
dorosłych, to również się tak zachowujmy. Nic nas z tego
obowiązku nie zwalnia. Przytoczę tutaj bardzo znane przysłowie,
które zazwyczaj przypominają mi rodzice, gdy nie mam ochoty czegoś
zrobić lub po prostu mi się nie chce „Czego Jaś się nie nauczy,
tego Jan nie będzie umiał”.
Nie
jestem jakimś mistrzem sportu. Nie mówię również że go nie
lubię. Na WF zazwyczaj gramy w siatkówkę lub w piłkę nożną (to
jest akurat jeden z plusów chodzenia do klasy z samymi chłopakami).
Ostatnio nawet powstała w mojej szkole salka do boksu. Jestem na
niej nawet częstym gościem, jednak nauczyciele nie pozwalają mi
się z nikim bić. Frajdą jest dla mnie taniec. Przez pewien czas
istniała grupa taneczna, do której się zapisałam, lecz nic z niej
nie wypaliło. Chłopak od breakdancu się
wypisał, a jedna z dziewczyn uparła się na aerobik. Nie jestem
jednak na nich zła. To wszystko musi się udać, a to akurat nie
wyszło. Zdarza się.
Słucham
różnej muzyki. Nie mam określonego gustu. Akurat, gdy to piszę,
słucham na zmianę zespołu „Cherri Bomb”
oraz „Hey Violet”.
Jednak od pewnego czasu uwielbiam słuchać „5 Seconds of Summer”.
Wiem, że nigdy mi się nie uda ich spotkać, jednak nigdy nic nie
jest przesądzone. Kto wie, może kiedyś zobaczę ich na żywo.
Jednak z tym marzeniem się nie poddaję. Mogę je spełnić. Nikt mi
tego nie zabroni.
Na
początek, tyle starczy. Opowiedziałam wam nieco o sobie. Nie jest
to zbyt wiele, jednak jak na razie tyle wystarczy.
Pozdrawiam
i do zobaczenia w najbliższym poście :)
Pierwsza ! :) No więc ciesze się że założyłaś "innego" bloga. Nie przejmuj się błędami, ja popełniam ich jeszcze więcej ^^ Kocham :*
OdpowiedzUsuńPrzyjemnie się czyta to co piszesz. Widać, że masz do tego dryg i pisanie o sobie nie sprawia Ci większego problemu. Bo jak wiadomo, nie każdy kto umie pisać o czyimś życiu, potrafi opowiedzieć swoje.
OdpowiedzUsuńJuż się cieszę na czytanie twojej twórczości ^^
Pozdrawiam <3